Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - Armagedon, który dotknął gospodarkę całego świata odbił się również na Polsce. Oczywiście moglibyśmy wstrzymać realizację wszystkich naszych potrzeb i tak częściowo jest, ale z drugiej strony nie można odmawiać sobie wszystkiego, a szczególnie urlopu. Tak więc przez wzgląd na sytuację w kraju wybraliśmy autostop jako środek lokomocji. W plecaku znalazły się tylko najpotrzebniejsze rzeczy aparaty cyfrowe, bielizna, ręczniki, kompas itp.
Podróżowanie autostopem przez kraje Europy Północnej jest bardzo łatwe. Ludzi charakteryzuje duża przychylność. Wielu z nich w młodości podróżowało w ten sposób i ze względu na sentyment chętnie podwożą autostopowiczów. Pogoda nam dopisywała, więc nawet dłuższe okresy oczekiwania nie były szczególnie uciążliwe. Wykonaliśmy całe masy ciekawych i zabawnych zdjęć i odwiedziliśmy przy okazji kilka fajnych miasteczek, których wcześniej nie planowaliśmy odwiedzić.
Na miejscu euforia wakacyjna szybko zniknęła, pomimo tego, że region uważany był za tani, to w praktyce ze względu na brak samochodu byliśmy narażeni na ponoszenie całej masy wydatków pośrednich. Nie mieliśmy okazji kupowania jedzenia w supermarkecie, a za każde podwiezienie lokalni gospodarze oczekiwali od turystów solidnych napiwków. Standard bardzo niski, a ceny jak w Japoniii. Kasa w portfelu bardzo szybko znikała.
Co by nie powiedzieć okolica, w której mieszkaliśmy była przepiękna, wysokie na kilka pięter klify wyrastały prosto z morza. W niedalekiej odległości od brzegu były widzialne postrzępione wierzchołki gór. Niemniej jednak z naszymi możliwościami finansowymi i brakiem auta mogliśmy co najwyżej pooglądać sobie to z oddali. Dotarcie do jakichkolwiek punktów widokowych wymagało posiadania samochodu. Niby wiedzieliśmy, że miejscowość nie jest do końca bezpieczna, ale jakoś nie było na co dzień poczucia zagrożenia, aż pewnego pięknego dnia zostaliśmy jak na westernie napadnięci i okradzeni z plecaka fotograficznego i portfeli - pozbyliśmy się naszych ulubionych i kupionych za grube pieniądze aparatu Canon 50d i fachowej lornetki Panasonic. To niestety spowodowało, że musieliśmy wcześniej wracać do domu i summa sumarum nie możemy tego wyjazdu zaliczyć do udanych.